Humor Art

Bileciki do kontroli cz.2 (18+)

Byłem głodny, niesamowicie głodny! w oczekiwaniu na wtorek. Niezwykle ważny i istotny dzień w moim życiu, kiedy po raz pierwszy, mogłem przyjść grać w koszykówkę na hali sportowej im. Romana Bruskiego w Czersku, zasilić szeregi weteranów, chciałem być efektowny, wnieść powiew świeżości i pokazać swój styl gry. Od tego czasu pielęgnowałem ten dzień jak święto, za każdym razem, godzinę przed meczem, oglądałem mecze, wpatrywałem się w każdy ruch i krok koszykarzy z NBA. Bez kofeiny, ale naładowany jak tykająca bomba, biegałem od kosza do kosza, jak w szwajcarskim zegarku. Najlepszym sposobem na pokazanie, jak wygląda moja/nasza gra uliczna przeniesiona na parkiet, i udowodnienie starszym graczom, że potrafimy zdobywać kosze, była gra z M&M. W pojedynkę wygrać mecz?jest to możliwe, ale nie gdy jesteś świeżak, i tu ramie w ramie, M&M wypełniał cały ten proces, atakowaliśmy ich bez uprzedzeń, w sumie to oni, nauczyli się czytać naszą taktykę.

Hala sportowa im. Romana Bruskiego w Czersku

Grać do wykończenia, do ostatniej piłki, do końca, ponad siły. Tak, to lubię! Po każdym treningu, koniecznie był potrzebny dzień odpoczynku, ciało nabierało sił, domagało się tego, cieszyłem się że mogę zagrać, będąc na zmianie, a frekwencja była naprawdę wysoka. Czwartek jesienno-zimowa aura, znów pojawiał się pewien niedosyt gry. Razem z M&M postanowiliśmy, że wybierzemy się na koszykówkę do Czarnej Wody, co każdy czwartek zjeżdżali się koszykarze z Kalisk i miejscowi gracze. Nam jednak brak hajsu nie przeszkadzał, po godzinie 16:00 trzeba było się dostać pociągiem na miejsce. Czekaliśmy z torbami na peronie, w oddali na horyzoncie pojawiły się trzy ważne, jakże istotne światła nadziei. M&M uprzedził mnie zaraz że idzie się zkitrać do kibla, i przesiedzi tam całą podróż, niestety ja tak nie postąpiłem, chojrak ze mnie! a co.. “M&M- odparłem – ja to pierdolę siadam to tylko dwie stacje – odrzekłem” ” Jak chcesz, ja idę do kibla, spotykamy się na miejscu – powiedział” “OK – krótko po czym wsiedliśmy do pociągu, relacji Chojnice – Tczew

Czarna Woda – miasto w północnej Polsce, w woj. pomorskim, w powiecie starogardzkim.

Lokomotywa dała sygnał, piętrowe pociągi ruszyły z Czerska. Konduktor wyglądał mi na niezłego służbiste, rozeszliśmy się w środku, jak według planu, on w WC, a ja na miękkim siedzeniu u góry na piętrze. Serce nie waliło mi, jak miało by wyskoczyć, ale towarzyszyła mi niezła adrenalina, podejrzewam że M&M musiał mieć schizę jak ktoś chciał skorzystać. Pociąg zatrzymał się w Łęgu i usłyszałem sygnał dźwiękowy, oraz kluczowe słowo ”Odjazd!” Boże jaki ja byłem szczęśliwy, teraz już pełen luz…to tylko jedna stacja, i?…Bileciki do kontroli..co kurwa? właśnie teraz!ja pierdykam! Służbista tak stał nade mną, jego wyraz twarzy był jak u Stevena Segala. Szukam nerwowo po kieszeniach, udaję zdziwionego “Przepraszam, ale zapomniałem biletu miesięcznego – powiedziałem skruszony ” ”Dokąd jedziesz? zapytał służbista” “Do Kalisk – krótko” “No to wystawiamy mandat, albo wysiadasz na najbliższej stacji – skomentował”. Myśle sobie, serio? no kurwa rozrywało mnie od środka żeby się uśmiechnąć, nie mogłem ”Dobrze, wysiadam w Czarnej Wodzie 🙂 ” Odprowadził mnie do drzwi, wyskoczyłem, M&M był na peronie, przybiliśmy piątkę, powiedziałem mu wszystko i poszliśmy na koszykówkę. CDN

Sala sportowa w Czarnej Wodzie
Dźwięk pociągu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.