Humor Art

Kobe Bryant 1978-2020 Legendy będą żyć wiecznie

W domu rodzinnym dzieliłem pokój razem z bratem, piętrowe łóżko tuż przy drzwiach po lewej stronie, dwa biurka ustawione bliżej okna na przeciw siebie. Wszystkie ściany zdobiła kolorowa tapeta z motywem siedmiu krasnoludków, towarzyszyła nam przez długie lata, tylko w miarę dorastania pojawiały się szkice graffiti, tagi, bohomazy i mnóstwo plakatów z wizerunkiem koszykarzy. Nad drzwiami wisiał mini kosz, często z bratem rozgrywaliśmy mecze w pokoju co z pewnością nie podobało się sąsiadom, czasem braliśmy to na poważnie i mecz na tak małej przestrzeni mógł roznosić się na cały blok. Kolekcja plakatów na ścianach powiększała się z miesiąca na miesiąc. W jednym z numerów miesięcznika MAGIC BASKETBALL ukazał się artykuł o młodym graczu osiemnastoletnim który zadebiutował na parkietach NBA dodatkowym gadżetem był jego wielki plakat -KOBE BRYANT we własnej osobie. Przyznam że w tam tym okresie byłem fanem Michaela Jordana, Granta Hilla czy Kevina Garnetta. Kobe debiutował i tak naprawdę nikt nie zwracał szczególnej uwagi na młodzieniaszka po sposobie jego gry można było zauważyć że w Jordanie widział wzór. Jego obecność na boisku pokazywała wielką euforie, nie okiełznaną dzikość i głód wygrywania meczy oraz wielką chęć rywalizacji. Od pierwszych chwil zaznaczył swoją pozycję, pośród setek koszykarzy wyróżniał się swoją osobowością, inspirował ,zawstydzał i nie bał się porażek. Razem z Shaquille O’Neal tworzyli zgrany duet który zaowocował Mistrzostwem w NBA. Jego koszykówka wychowała miliony graczy na całym globie, również tych z mojego towarzystwa. Pozostawił po sobie ogromne dziedzictwo mimo tak młodego wieku i to nie ustane pogłębianie wiedzy, dążenie do celu zachwycało mnie w KOBE. Takich wzorców do naśladowania, wielkich i zdyscyplinowanych autorytetów, dzisiejsza młodzież powinna poszukiwać, tym bardziej że zdobywanie sukcesów nie jest proste. Sława znajduje się nie tylko w ekranie smartfonów, istnieje również świat realny w którym zdobywa się najwyższe szczyty. Ku pamięci KOBE BRYANT 1978-2020 RIP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.